Jak to dziwnie brzmi. Byłam a nawet dalej jestem tą, którą takie metamorfozy motywują. Moja nie jest jedną z tych spektakularnych ale jednak jakąś jest. Chciałabym się nią z Wami podzielić. Swoją drogę ze zdrowym trybem życia zaczęłam jakoś w listopadzie 2012 roku. Chociaż tak naprawdę w marcu, bo listopad-marzec to były małe zmiany, sporadyczne ćwiczenia, ale już zawsze coś!
Czynniki:
- chęć podobania się samej sobie i innym
- zobaczyłam na wadze 63 kg i powiedziałam sobie, że tak dalej być nie może
- jedzenie niezdrowych produktów w dużych ilościach(mam na myśli słodycze, nie fastfoody)
- nie mieszczenie się w stare ubrania
- założyłam swój tumblr i same już na pewno wiecie jak to działa ;)
- mój przyjaciel zasugerował, że powinnam coś zrobić ze swoim brzuchem, kiedy to założyłam krótszą koszulkę(to było tak mniej więcej w marcu 2013 roku)
- chciałam zrobić coś dla siebie samej, aby czuć się dobrze
- odchudzanie mojej przyjaciółki, która się grubsza (o nie, ona się odchudza? to ja też powinnam, przecież jej jest więcej)
i mogłabym pewnie jeszcze kilka wymienić...
Ale nie w tym rzecz. Wypisałam wam czynniki, bo pewnie dla każdej z nas są one podobne i zarazem inne. Jednak wszystkie motywujące! Poniżej przedstawię Wam zdjęcia jak wyglądałam "przed" i "po"(którego nie ma i nie będzie, ponieważ moje życiem "na zdrowo" się dopiero zaczęło).
![]() |
| Przed, marzec 2013 rok |
![]() |
| Moje nogi, wrzesień 2013 rok |
![]() | |||
| Wrzesień 2013 rok ;)) |
Przepraszam za jakość pierwszych zdjęć i braku zdjęcia całej sylwetki, ale chyba je gdzieś usunęłam.
Chciałam Wam powiedzieć, że nie byłam jedną z tych dziewczyn, które cały czas ćwiczą, jedzą zdrowo 24/7 i dieta to dla nich całe życie. Ze mną było wręcz przeciwnie. Jadłam zdrowiej, ale tzw. "cheat meale" zdarzały mi się nawet codziennie, bo nie umiałam zrezygnować np. z lodów w czasie ciepłych dni bądź pizzy z przyjaciółmi. Jednak nie przesadzałam z ilością słodyczy, bo byłam w końcu na diecie. Jak miałam ochotę to jadłam tylko np. w mniejszych ilościach typu połowa albo ćwiartka normalnej porcji. Nie ma się co załamywać tylko trzeba iść dalej i nie przesadzać w żadną stronę ;)
Powodzenia i wytrwałości!
Buziaki!
.jpeg)
.jpeg)
.jpeg)
.jpeg)
.jpeg)
Wow! Coś czuję, że będziesz moją motywacją do ćwiczeń w tym miesiącu! Gratuluję metamorfozy!
OdpowiedzUsuńhttp://my-life-as-lolaa.blogspot.com/
O jejuniu! Szok, podziwiam Cię i od teraz śledzę Twojego bloga, by nabrać motywacji. Dziękuję!
OdpowiedzUsuń+ co ćwiczyłaś?
OdpowiedzUsuń